Dzień spala się w noc,  spala krawędź mej duszy.
Nocą zmieniam się w iskierki słońca,
jestem kresem ognia, prochem kości.
Noc sztyletuje mój oddech, połyka mój język.
Odwrót, cofanie, powrót.
Nocą oglądam prawdę ukrytą w jawnym kłamstwie dnia,
z zaszytymi oczami, szczerząc białe zęby.
Sen przemawia, przechadza się, stopy znaczą czas…
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „

  1. ilaria pisze:

    przepiekne, aż brak mi słów a to u mnie rzadkość. powodzenia w dalszym rozwoju niewątpliwego talentu.

Dodaj komentarz